• Wpisów:4
  • Średnio co: 341 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:33
  • Licznik odwiedzin:2 093 / 1709 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 

* * *

Jest dzień Twoich urodzin - sobota 24 lipiec. Budzisz się rano i spotyka Cię mała niespodzianka. Nad łóżkiem stoi Twoja najlepsza przyjaciółka z którą mieszkasz. Trzyma przed sobą ogromne ciasto czekoladowe z liczbą 19.
- Wszystkiego najlepszego Słońce !
- Jej dziękuję. Ten tort jest cudowny ! Alex, jesteś wspaniała, jak zawsze
Oto urok osobisty Alex. Nigdy o niczym nie zapomina. Znasz ją na wylot, chociaż spotkałyście się niedawno - rok temu na rozpoczęciu studiów dziennikarskich. Zaprzyjaźniłyście się od razu i postanowiłyście razem wynająć mieszkanie w Londynie.
- Ubieraj się i wcinamy tort solenizantko. Nie mam dużo czasu, bo za chwilę wychodzę z Dixonem na spacer.
- Do usług ! Uśmiechnęłaś się. Dobrze wiesz, jak Twoja naj kocha swojego chłoptasia.
Ogarnęłaś się i zjadłaś kawałek tortu. Twoja przyjaciółka wyszła z domu. Postanowiłaś pójść na zakupy, bo nie chciałaś siedzieć tutaj sama. Spakowałaś torbę i poszłaś znaleźć kilka ładnych ciuszków. Nie miałaś daleko do centrum handlowego, ponieważ mieszkałaś w centrum Londynu. Po drodze wstąpiłaś do knajpy zjeść jakieś śniadanie, samym tortem przecież nie pożyjesz. Zamówiłaś tosty i kawę. Po zjedzeniu zapłaciłaś i ruszyłaś w planowane miejsce. Wchodząc do sklepów wszystko Ci się podobało. Nie wiedziałaś co wybrać. Przymierzałaś sporo rzeczy. W końcu zdecydowałaś się wziąć spodenki galaxy, kilka bransoletek, miętową sukienkę bez ramiączek, a do niej czarne szpilki z ćwiekami. Mega buty. Strasznie Ci się spodobały. Po zabraniu tych rzeczy podeszłaś do kasy i zapłaciłaś. Po wyjściu z galerii założyłaś na uszy słuchawki z dobrym bitem. Mijałaś setki ludzi aż w końcu niespodziewanie się wywróciłaś.
- Szlak, co za niezdara ze mnie !
Torby z zakupami wyślizgnęły Ci się z rąk, ale szybko je pozbierałaś i ruszyłaś do domu.
Po powrocie napotkałaś w salonie kochających się Alex i Dixona.
- Wow, co za widoki uhuhuhu.
Nie byłaś zdziwiona, bo już parę razy taka sytuacja miała miejsce. Za pierwszym razem co prawda walnęłaś Dixona patelnią ze strachu, ale to nic, był tylko guz na czole
- Cześć [Twoje Imię]
- Siemasz Dixon. Jak tam ?
- Przyjemnie, wręcz idealnie.
- Zboczeniec. Zaśmiałaś się i poszłaś do swojego pokoju rozpakować zakupy.
- O nie ! - przestraszyłaś się.
Zgubiłam portfel ! Alex ! W nim jest wszystko - dowód, kasa, adres, telefon, nawet sweet fotka moich kochanych rodziców.
Usiadłaś na kanapie, a Alex wbiegła do pokoju.
- Ale jak to go zgubiłaś ? - zapytała spokojnie
- Noo potknęłam się na ulicy i bum nie ma, rozpłynął się !
- No to już po nim..pewnie jakiś biedak sobie go zabrał. Ale nie martw się, będzie dobrze, dostajesz kasę od rodziców, także spoko.
Przyjaciółka przytuliła Cię, ponieważ byłaś zmartwiona i dodała :
- Mała ja wychodzę z Dixonem. Będę późno. Nie łam się, jakoś to będzie
Okej - westchnęłaś.
Zostałaś sama. po 15 minutach ktoś dzwoni do drzwi. Otworzyłaś.
- Hej. Ja jestem Liam. Liam Payne. To chyba Twoje, prawda ?
Nie dowierzałaś własnym oczom. Mega przystojniak oddaje Ci Twój "zagubiony skarb".
- Dzię..dziękuję . Jak dobrze, że są tacy jak Ty. Ocaliłeś mi życie. Jestem [T.I.]
- Tak, wiem jak się nazywasz. - zaśmiał się słodko.
- To może w nagrodę masz ochotę na kawałek urodzinowego tortu czekoladowego ?
- Ooo chętnie a więc dziś są Twoje urodziny ?
- Tak, zgadza się .
- No to wszystkiego najlepszego ! - krzyknął.
- Dziękuję wejdź do salonu .
Poczęstowałaś chłopaka ciastem. Smakowało mu, bo chętnie zajadał.
Liam nie spuszczał z Ciebie wzroku. Sprawiało Ci to radość.
- Jesteś piękna. Twój chłopak jest szczęściarzem.
- Nie mam obecnie chłopaka..- zarumieniłaś się.
- Czyli mam szansę ? - zaśmiał się.
- W pewnym sensie - pokręciłaś kosmykiem włosa.
Rozmawialiście tak godzinę, aż chłopak musiał wyjść, ponieważ czekał na niego przyjaciel. Odprowadziłaś go do drzwi.
- Dziękuję jeszcze raz za portfel. Miło było Cię poznać - powiedziałaś
- Mnie Ciebie również. Do zobaczenia - odpowiedział i puścił oczkiem.
Zamknęłaś drzwi i byłaś w siódmym niebie. Mega ciacho puściło Ci oczko !
Z wrażenia usiadłaś. Włączyłaś sobie film romantyczny. Oglądałaś i oglądałaś. W trakcie odebrałaś telefon z życzeniami od rodziców, a potem oglądałaś dalej. Film się skończył. Znowu dzwoni telefon.
- Halo ?
- Cześć Aniołku, spójrz przez okno.
Osoba rozłączyła się. Wyjrzałaś przez okno. To on - Liam. Odpisał sobie Twój numer od razu jak znalazł Twoją zgubę.
Nie wierzyłaś co widziałaś za oknem. Na chodniku ułożony był z płatków róż portfel. Obok niego napis : Sto Lat Ślicznotko !
Pobiegłaś na dół i zaprosiłaś chłopaka do środka. Zrobiłaś kanapki i gorącą czekoladę.
- Jesteś szalony !
- A Ty jesteś słodka !
- Nieprawda, wcale nie.
- Wcale, że taak !
Zaczęliście się gonić po domu aż w końcu wylądowaliście na Twoim łóżku.
Pocałowałaś po raz pierwszy Liam'a w usta.
- Za co to ? - zapytał z uśmiechem
- Podziękowania - odpowiedziałaś
- W takim razie proszę o więcej - zachichotał
Zaczęliście się namiętnie całować. Czułaś miękkość jego gorących ust, byłaś zachwycona. Jego dłonie dotykały Cię w taki piękny sposób..Cała się rozpływałaś.
- Proszę Cię, zgub coś jeszcze, a ja to znajdę i znowu mi tak podziękujesz - powiedział z szerokim uśmiechem na twarzy mega przystojniak
- No nie wiem, nie wiem..będę musiała jeszcze raz Cię poznać..a ja chcę Cię znać już teraz - mrugnęłaś okiem
- Aj Ty ślicznotko
Zleciał tak cały wieczór. Nawet nie wiesz kiedy zasnęłaś. Obudziłaś się rano widząc, że chłopaka nie ma obok Ciebie. Była jednak jakaś karteczka na poduszce. Przeczytałaś : Będę czekał z niecierpliwością na Ciebie dzisiaj o 19 w parku przy fontannie. Liam.
Byłaś mega szczęściarą, że go poznałaś. Czułaś, że jesteście sobie przeznaczeni. Chciałaś to opowiedzieć Alex, ale niestety nie było jej jeszcze w domu.
- Tak, to według niej "późno". Jest przecież 10 rano następnego dnia, a jej nie ma. Ehh, no cóż zdarza się - powiedziałaś na głos sama do siebie.
Nie byłaś zła na przyjaciółkę, ponieważ w Twojej głowie cały czas siedział Liam. Przed oczyma miałaś jego cudowny biały uśmiech.
Ahh, jak słodko. Nie ma nic słodszego niż on - zaśmiałaś się.
- Dobrze, że zgubiłam ten portfel. Dzięki temu przeżyłam najlepsze urodziny jakie dotąd miałam i spotkałam mega słodziaka. Ej, zaraz..cieszę się, że zgubiłam portfel ? Taak cieszę się ! Hahaha. Boże dziękuję Ci, że mogłam poznać taką osobę !
Położyłaś się na łóżko i rozmarzona wpatrywałaś się w sufit. Myślałaś, że takie rzeczy zdarzają się tylko na filmach i w bajkach. I właśnie tak się czułaś - jak w bajce.
  • awatar Katastrofa1: Masz Talat do pisania
  • awatar Music in my world <3: Heej ;3 jeśli widzisz ten komentarz może wejdziesz i skomentujesz mój pierwszy rozdział z góry dzięki : *
  • awatar Gość: supcio blog :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

* * *

Zimowy poranek, za oknem zza chmur wydobywa się lekkie słońce, ledwie przebijające się przez grubą warstwę chmur.
Znowu widzisz Jego ciemną karnacje, te czekoladowe oczy wpatrujące się w prost na Ciebie, uwielbiasz to uczucie, kochasz to w jaki sposób on na Ciebie patrzy, czujesz się szczęśliwa gdy tylko jest w Twoim pobliżu. Podchodzi do Ciebie i kąciki jego ust podnoszą się, twoje usta automatycznie się wyginają, ukazując Twój uśmiech. Przybliża się do Ciebie i przytula z czułością, tego właśnie potrzebujesz, on jest Twoim lekarstwem na wszystko. Czujesz ciepło ogarniające całe Twoje ciało.
Elektryczny budzik rozbrzmiał i ten specyficzny dźwięk którego nie znosisz rozniósł się po całym pokoju.
" Nie, proszę, znowu.. " pomyślałaś i spojrzałaś spod przymrużonych powiek na urządzenie. 70. Przeniosłaś swój wzrok na okno, z którego promienie porannego słońca raziły Cię w zaspane oczy. Nałożyłaś poduszkę na głowę i obróciłaś się na drugi bok. Po 10 minutach zabrzmiał ten sam dźwięk. Podniosłaś się do pozycji siedzącej i skierowałaś rękę w stronę budzika aby go wyłączyć. Wstałaś i ruszyłaś w kierunku łazienki aby wziąć prysznic. Zaraz potem podeszłaś do szafy, aby wyciągnąć coś ciepłego, w co możesz się ubrać.
Postawiłaś na ciemne rurki, biały sweter oraz białe trampki. Podeszłaś do toaletki i nałożyłaś lekki makijaż. Gdy byłaś gotowa zeszłaś po schodach w dół i skierowałaś się do kuchni.
Szybko przygotowałaś kawę, wzięłaś kubek do rąk i oparłaś się o blat. Zerknęłaś na zegar wiszący przed Tobą. 8:20. Jeszcze 40 minut aż zaczną się lekcje, więc ubrałaś płaszcz, buty i włożyłaś
do uszu słuchawki.

~*~

Ku Twojemu szczęściu lekcje skończyły się nadzwyczaj szybko, więc zaraz po wyjściu ze szkoły ruszyłaś w stronę klubu, po drodze myślałaś o śnie, który dzisiaj miałaś, już nie pierwszy raz się to zdarzyło, kilka razy z rzędu nawiedzał Cię w tej samej postaci. Widziałaś chłopaka, patrzyłaś w Jego oczy i kończyło się tym, że Cię przytula. Nie wiedziałaś co to oznacza, po raz kolejny przed oczami ukazały Ci się Jego oczy. Z rozmyślań wytrącił Cię widok budynku do którego miałaś wejść i spędzić kilka następnych godzin. Musiałaś pracować aby zarobić na studia. Chciałaś to zrobić samodzielnie, nie chciałaś pomocy swoich rodziców, którzy namawiali Cię abyś nie pracowała a oni opłacą Ci wszystko, lecz nie słuchałaś ich, nie chciałaś aby po raz kolejny pomagali Ci w czymś.
W klubie było mało osób dopiero w godzinach wieczornych pojawiał się tłum gości.
- Cześć! - zawołałaś widząc wyłaniającego się zza baru Andy'ego
- Witaj - odpowiedział z uśmiechem.
To właśnie on załatwił Ci tu pracę, byłaś mu wdzięczna, bo Tobie zajęłoby trochę czasu abyś coś znalazła.
Skierowałaś się na zaplecze aby wziąć swój strój i przebrać się. Po chwili wyszłaś ubrana w fioletowy fartuszek i zajęłaś się przyjmowaniem zamówień klientów. W pewnej chwili do klubu weszła osoba, na której widok osłupiałaś, wpatrywałaś się w nią i nie mogłaś oderwać wzroku. Twoje oczy odprowadziły przybysza aż do stolika.
Chłopak podniósł wzrok i spojrzał prosto na Ciebie, wtedy na twoje policzki wstąpiły lekkie rumieńce i w tej chwili spuściłaś wzrok i odwróciłaś się w stronę baru.
Spojrzałaś przed siebie i zauważyłaś że Andy się Tobie przygląda, a później kieruje oczy w kierunku nowego klienta.
- Coś nie tak? - w końcu zapytał. Obawiałaś się tego, nie chciałaś aby o nic pytał.
- Nie, wszystko jest w porządku. - skłamałaś nie spoglądając na niego.
- Nie pójdziesz go obsłużyć?
Podniosłaś na niego wzrok i zobaczyłaś jak chichocze. Wzięłaś głęboki oddech i skierowałaś się w kierunku chłopaka.
- Podać coś Panu - zapytałaś a Twój głos zadrżał.
- Cześć [T.I]* - odpowiedział z uśmiechem na twarzy. A ty w lekkim szoku spojrzałaś na niego. " Skąd on zna moje imię? " pomyślałaś.
- Czy my się znamy?
- Już mnie nie pamiętasz? - zapytał z pewnym rodzajem rozczarowania w głosie.
W głowie miałaś tylko obraz ze snu, ta sama twarz, nic poza tym.
- Zayn, naprawdę mnie nie pamiętasz? - ponownie zapytał.
Zayn to imię znasz doskonale, Twoje dzieciństwo kręciło się wokół tego imienia. To twoja pierwsza dziecięca miłość. Mieliście wtedy jakieś 7 lat i złożyliście sobie obietnice kilka dni przed jego przeprowadzką, że wasza "miłość" przetrwa to rozstanie. Lecz mijały lata i ciężko było utrzymać ten kontakt na odległość, w końcu ta więź się urwała a Ty o tym po prostu zapomniałaś.
- Zayn? Naprawdę? Ale skąd wiedziałeś, że mnie tu znajdziesz? Jak sobie przypomniałeś o mnie? - masa pytań kotłowała Ci się w głowie.
- Przyjechałem tu, poszedłem do Twojego domu i skierowali mnie właśnie tu. Jak sobie przypomniałem? Nigdy nie zapomniałem i obiecałem sobie, że w końcu muszę się z Tobą zobaczyć, no i stało się. - po wypowiedzeniu tych słów na jego twarzy pojawił się szeroki uśmiech a Twoje serce zaczęło bić szybciej. Mimo takiej rozłąki wciąż pamiętałaś to śmieszne uczucie, którym darzyłaś go gdy byłaś dzieckiem.
- Jesteś niemożliwy - zaśmiałaś się.
Waszą rozmowę przerwał Andy zwróciwszy Twoją uwagę na nowych klientów pojawiających się w lokalu.
- Nie będę Ci dłużej przeszkadzał - powiedziawszy to wstał i wręczył ci malutką karteczkę, po czym uśmiechnął się patrząc przez moment w Twoje oczy i wyszedł z klubu.
Przez tą chwilę na Twoich policzkach znów zagościł rumieniec i serce zabiło jeszcze szybciej. Twoje oczy powędrowały na małe coś w Twoich dłoniach, przeczytałaś napis " Spotkajmy się jutro w miejscu, gdzie gdy byliśmy mali i coś sobie obiecaliśmy, mam nadzieję, że pamiętasz. Godz. 18. Będę czekał. "
- Drzewo.. - szepnęłaś sama do siebie i chowając karteczkę do kieszeni zaczęłaś zajmować się swoją pracą.

~*~

- Wreszcie koniec. Dobra robota jak zwykle, możecie zbierać się do domów - powiedział Andy i wszyscy pracownicy, skierowali się na zaplecze po swoje rzeczy.
Po wyjściu z klubu zimne powietrze otuliło całe Twoje ciało. Zapięłaś lepiej płaszcz i skierowałaś się w stronę domu.
Ciepły prysznic, ciepłe kakao, ciepłe łóżko, to jest to czego pragnęłaś.
Gdy weszłaś do domu od razu skierowałaś się w stronę łazienki, później kuchni no i w końcu do własnego pokoju.
Leżąc w łóżku myślałaś o tym, co stało się dzisiejszego dnia. " Jak to możliwe? Nigdy nawet nie przypuszczałam, że znów się zobaczymy. A w dodatku on okazał się osobą, która już kilka razy nawiedzała mnie w śnie. "


~*~

Kolejny raz ten sam sen, kolejny raz urwany w tym samym momencie. Chyba nigdy nie dowiesz się jak to się kończy. Przecierając oczy wstałaś z łóżka i zeszłaś do kuchni, przygotowałaś sobie śniadanie i z powrotem wróciłaś do łóżka.
Sobota, dzień, który najczęściej spędzałaś w łóżku oglądając filmy. Lecz podczas oglądania, robienia czegokolwiek myślami byłaś daleko - spotkanie.
Godzina 17. Została Ci zaledwie godzina do spotkania, ale wcześniejsze godziny ciągnęły się w nieskończoność, jakby chciały Cię do tego przygotować.
Zarzuciłaś na siebie płaszcz, wciągnęłaś na nogi buty i udałaś się w doskonale Ci znanym kierunku. Spędzaliście tu całą wieczność, oraz ta obietnica. On ją pamiętał.
Z daleka już Twoje oczy dostrzegały to miejsce, lecz Jego nigdzie nie widziałaś.
Będąc na miejscu rozglądnęłaś się ale on nadal nie przyszedł, spojrzałaś na zegarek. 18:12. " Nie przyjdzie? Chciał sobie ze mnie zrobić żarty? Czy zapomniał? "
- Bu! - zawołał Mulat zaraz po tym wybuchając śmiechem widząc Twoją reakcję.
Musiało to komicznie wyglądać gdy leżałaś na ziemi, patrząc ze strachem w oczach na drzewo na którym siedział Zayn.
- Kiedyś doprowadzisz do mojej śmierci - powiedziałaś podnosząc się z ziemi.
Zayn w tym samym momencie zeskoczył z drzewa.
- Przepraszam - powiedział i zrobił smutną minę. Ty w zamian wystawiłaś mu język. W tym momencie chłopak podszedł do Ciebie i spoglądał prosto w Twoje oczy. Znasz to uczucie na pamięć,
przecież czułaś to prawie każdej nocy, gdy miałaś ten sen. Uśmiecha się, twoje usta także ukazują uśmiech. Przybliża się jeszcze bardziej i przytula. Twoje serce zaczyna szaleć, gdy czujesz jego oddech na swojej szyi.
- Pamiętasz naszą obietnicę? - wyszeptał Ci do ucha.
- Nie mogłam zapomnieć. - odpowiedziałaś cicho.
Przytrzymał Cię tak aby spojrzeć jeszcze raz w Twoje oczy, uśmiechnął się lekko i pocałował Twoje usta. Bez namysłu oddałaś mu ten pocałunek.
Właśnie w tej chwili poznałaś zakończenie snu, który stale przebywał w Twojej głowie. Chłopak, którego nie widziałaś przez dobre 10 lat w tej chwili przywołał wszystkie wspomnienia.
I tak jak za dziecięcych czasów połączył wasze serca.

*Twoje imię.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 

* * *

Jest chłodny, ale słoneczny dzień jesieni. Postanowiłaś pójść na spacer, bo nie mogłaś wytrzymać kolejnej kłótni swoich rodziców. Ubrałaś swój ulubiony płaszcz i wyszłaś. Mijałaś goniące się na podwórku dzieci, szczęśliwe pary siedzące na ławkach i trzymające się za ręce. No właśnie - szczęśliwe pary. Teraz sama nie wiesz, czym jest szczęście po nagłym zniknięciu Twojej miłości.Co wieczór przez cały rok zadawałaś sobie pytanie : Dlaczego do cholery on to zrobił ?
Nie znałaś odpowiedzi. Mijały tygodnie, miesiące, aż w końcu przestałaś dręczyć się zbędnymi pytaniami, które w ogóle nie miały sensu. Nie miałaś już na to siły.
Spacerując myślałaś, co by było, gdyby on tu był. Zaśmiałaś się pod nosem, bo przecież dobrze wiesz, że on zostawił Cię bez niczego, odebrał całe ciepło Twojej duszy. Jednocześnie go nienawidziłaś i kochałaś. To było dla Ciebie nie do ogarnięcia.
Nagle obok chodnika spostrzegasz zatrzymującą się taksówkę. Nie wierzysz własnym oczom. To on - Harry. Zamurowało Cię. Nie dawał znaku życia przez tyle czasu, a przecież nie mieszkacie tak daleko od siebie. Chłopak musiał Cię zobaczyć przez szybę i poprosić o zatrzymanie taksówki, bo gdy wyszedł z niej, to od razu do Ciebie podszedł.
H : Cześć.
Ty : Cześć Harry.
H: Nie zmieniłaś się wcale.
Ty : Pff, przecież minął TYLKO ROK.
Mówiąc "TYLKO ROK" miałaś na myśli całą wieczność. W tym momencie pęka Ci serce, on nadal patrzy na Ciebie w ten kochany sposób.
Harry złapał Cię za rękę i dodał : pięknie wyglądasz.
Ty : Nie dotykaj mnie.
Wyślizgnęłaś swoją rękę z ręki Styles'a.
H : Ale..
Ty : Żadnego ale. Co Ty tutaj w ogóle robisz ? Co może jeszcze mi powiesz, że tęskniłeś ?
H : nie wiesz jak bardzo.
Zaśmiałaś się chamsko.
Ty : Co Ty możesz wiedzieć o tęsknocie ? To Ty mnie zostawiłeś jak jakiegoś śmiecia. Co nie miałeś czasu ? Znalazłeś sobie jakąś na boku ? Oprócz koncertowania to może na dziwki chodziłeś, co ?
Nie hamowałaś się wcale w swoich słowach. Musiałaś powiedzieć mu prosto w twarz, co czułaś przez te wszystkie dni, w których nie był on obecny.
H : Dlaczego taka jesteś ? Oschła i oziębła ? Nie taką Cię pamiętam.
Ty : A jaka mam być ? Zostawiłeś mnie, miałeś mnie daleko gdzieś. Wiesz co ja czułam ? Nie mogłam się pozbierać. Taki egoista jak Ty będzie mi mówił jaka mam być ?
Widziałaś jak do oczu chłopaka napływają łzy. Nie obchodziło Cię to. Chciałaś, żeby poczuł to co Ty czułaś przez cały czas, w którym byłaś samotna.
H : Nie rozumiesz mnie. Ja Cię kocham, potrzebuję Cię. Przecież wszystko Ci wytłumaczyłem. Wiem, że to ciężko było Ci zrozumieć, ale błagam daj mi ostatnią szansę, ja naprawdę..
Przerwałaś mu.
Ty : Wszystko ? Nic mi nie wytłumaczyłeś. Nie ściemniaj. Nie chcę Cię znać, nie pokazuj mi się na oczy ! Nienawidzę Cię, rozumiesz ?!
H : To nieprawda ! Musisz coś do mnie czuć !
Ty : Tak ? To patrz jak teraz to ja odchodzę !
Odwróciłaś się i poszłaś w stronę domu. Cały czas ryczałaś jak małe dziecko, któremu odebrano najcudowniejszą zabawkę.
Po chwili dostajesz sms-a. Wyciągasz telefon, a na wyświetlaczu widnieje nadawca. To Harry.
Czytasz wiadomość.
" Myślałem, że czytałaś list ode mnie..."
Zdziwiło Cię to. Jaki list ? Zaczęłaś iść szybciej. Po wejściu do domu nie było tam Twoich rodziców. Może i dobrze. Miałaś spokój. Nie wiesz dlaczego, ale szukałaś listu w ciuchach mamy. Nie dowierzałaś, gdy go tam znalazłaś. Zaczęłaś czytać.
" Kochanie to bardzo trudne. Muszę urwać kontakt z Tobą. Twoi rodzice mnie do tego zmusili. Twój ojciec groził mi, że jeśli Cię nie zostawię, to ze mną skończy. Wystraszyłem się jak zwyczajny dzieciak. Nie miałem innego wyjścia. Wolałem żebyś miała mnie za skończonego potwora, niż za ofiarę w ręku Twojego ojca. Przepraszam. Pamiętaj, że Cię kocham. Zawsze będę Cię kochał, bo uczyniłaś mój świat lepszym. Wiem, że będzie mi trudno bez Ciebie. Moje życie się rozwali na malutkie kawałki, a każdy dzień będzie przepełniony pustką.
PS : Nie zapomnij o mnie. "
Ledwo przełknęłaś ślinę. Nie mogłaś uwierzyć, że tata, którego tak kochasz i cenisz jest takim złym człowiekiem. Zawiodłaś się jeszcze bardziej na mamie, że pomagała mu to ukrywać.
Nie czekając spakowałaś swoje ciuchy i najpotrzebniejsze rzeczy do walizki. Odeszłaś z domu zostawiając na stole karteczkę z napisem :
" Jak mogliście mi to zrobić ? Już się dla mnie nie liczycie. "
Postanowiłaś iść tam, gdzie mieszka Harry. Kochasz go i nic chyba tego już nie zmieni. Bałaś się, że chłopak nie wybaczy Ci dzisiejszych słów, które do niego skierowałaś. Byłaś już pod jego domem, bramka była otwarta. Zapukałaś do drzwi, po czym ujrzałaś jego postać.
Ty : Harry, ja..ja naprawdę nie wiedziałam nic o tym liście. Przed chwilą go przeczytałam. Oni to ukrywali przede mną. Przepraszam.
Styles widział Twoją walizkę i wiedział od razu, że uciekłaś od tych wariatów. Nie czekając dłużej, wziął Cię na ręce i zaniósł do salonu.
H : Zachowałem się jak tchórz, mogłem się mu postawić, jakoś z tego wybrnąć. Wybacz mi. Ja świata poza Tobą nie widzę. Każda chwila bez Ciebie była jak jakaś kara, nie dawałem sobie rady.
Wszystko do Ciebie wróciło. Znowu go kochasz, a nawet ciągle, bo przecież wcale nie przestałaś go kochać. Zawsze żywiłaś do niego uczucie. Nie zwlekając, czule pocałowałaś jego usta.
Ty : Obiecaj mi, że mnie już nigdy nie zostawisz samej.
H : Obiecuję, a nawet przysięgam. Kocham Cię Skarbie.
Zaczęliście się namiętnie całować. Poczułaś to samo ciepło, co rok temu, gdy całował Cię zanim zniknął. Wiedziałaś, że oboje chcecie być ze sobą.
Twoi rodzice próbowali to zniszczyć. Nigdy im tego nie wybaczysz.
Ważne było już dla Ciebie tylko to, że Twój "loczek" powrócił i znowu jest przy Tobie. Na zawsze.
  • awatar Yes,I'm Directioner PROBLEM?: Omg ten blog jest za dobry!;D Zapraszam do mnie >>Dodaję do obserowanych<<
  • awatar Nelcia maluje :): super, zapraszam do mnie! myślę, że spodobają Ci się moje ręcznie malowane torby ;) miło mi będzie, jeśli dodasz mnie do obserwowanych.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 

* * *

Niall podchodzi do Ciebie, chwyta Cię za biodra, jest tak blisko, że czujesz jego oddech na szyi. Spoglądasz głęboko w jego zabójczo niebieskie oczy i już wiesz, że to jest ta chwila. On już wiedział, co ma robić. Bierze Cię na ręce i zanosi do sypialni. Po drodze czochrasz blondyna po włosach, które tak bardzo uwielbiasz. W końcu lądujecie na łóżku. Niall od razu przejmuje inicjatywę. Zrywa z Ciebie po kolei części garderoby. Ty w zamian robisz to samo. Chłopak namiętnie całuje całe Twoje ciało. Postanawiasz, że Ty pierwsza sprawisz mu przyjemność ♥ . Ściągasz z niego bokserki i Horan stoi przed Tobą zupełnie nagi.
Spoglądasz na jego oczy i widzisz w nich pożądanie. Nie zwlekając dłużej klękasz i zaczynasz działać. Czujesz, jak Irlandczyk się podnieca. Sprawia Ci to radość, co bardziej zachęca Cię do czynu. Zaczynasz pracować szybciej. Niall łapie Cię za włosy i pomaga Ci w tym. Słyszysz jego jęki, więc znów przyspieszasz.
- Nie przestawaj - wzdycha chłopak.
Za jego poleceniem nie przerywasz swojego działania. Horan wymawia Twoje imię. Ciągle sprawiasz mu rozkosz. Niall już nie wytrzymuje, więc rozkazuje Ci wstać.
- Teraz moja kolej. Przygotuj się !
Ty kiwasz tylko głową na znak, że się zgadzasz. Chłopak popycha Cię na łóżko i rozchyla Twoje nogi. Nim się obejrzałaś jego język jest w Twojej vaginie. Jest Ci tak dobrze, że ledwo wytrzymujesz. Zaczynasz głośno sapać i jęczeć z podniecenia. Niall widzi, że sprawia Ci to przyjemność, więc działa co raz sprawniej. Wreszcie kończy, po czym namiętnie się całujecie. Nagle czujesz, jak blondyn w Ciebie wchodzi. Jego członek jest tak duży, że gdy Ci go wsadził, to głośno krzyknęłaś. Horan zaczyna gwałtownie poruszać się w Tobie. Nigdy nie czułaś takiej rozkoszy. Niall był pierwszym chłopakiem, który to sprawił. Ciągle krzyczałaś jego imię i prosiłaś o więcej. Blondyn aż śpiewał z radości, aż w końcu doszliście. Opadliście zmęczeni, ale zadowoleni na łóżko. Irlandczyk spoglądał głęboko w Twoje oczy. Widać było, że jest szczęśliwy właśnie dzięki Tobie. <3

KONIEC

To jest nasz pierwszy imagin ; ) Postaramy się, aby następne były co raz lepsze ♥♥♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›